Chciałabym Cię zaprosić do wspólnego zatrzymania się przy temacie, który coraz częściej wraca do mnie w rozmowach z rodzicami, w pracy psycholożki, ale też po prostu – w życiu. Samoregulacja. Nie jako moda. Nie jako technika. Ale jako coś, co może być drogą do lepszego rozumienia siebie, swoich reakcji i relacji. I coś, czego coraz bardziej potrzebujemy nie tylko jako pojedyncze osoby, ale jako wspólnota, jako społeczeństwo.
Plasterek na stres czy coś więcej? Czym tak naprawdę jest samoregulacja?
Nie chcę Cię przekonywać, że samoregulacja rozwiąże Twoje problemy. Bo samoregulacji nie da się sprzedać. Nie da się jej zamknąć w tabelkę zysków i strat, obietnic i efektów.
Choć owszem – są korzyści:
- lepsze samopoczucie,
- większa jasność myślenia,
- mniej krzyku na dziecko
- spokojniejsze i bardziej współpracujące dziecko
- lepsze relacje
- i wiele innych efektów, które nieraz staramy się osiągnąć w rodzicielstwie, pracy i życiu prywatnym odwołując się do samokontroli i metod, które działają często jedynie na krótką metę
Jednak często na te efekty trzeba poczekać. A czasem nawet zapracować – zagłębiając się w siebie, pogłębiając relację ze swoim ciałem, z emocjami, z tym, co w nas niewygodne.
To bywa trudne. Bywa konfrontujące. Czasem oznacza spotkanie z własną bezsilnością, z nawykami, które długo chroniły. Czasem prowadzi do wyborów, które nie są łatwe – bo nie idą schematem, tylko własną drogą.
Samoregulacja nie jest też po to, by robić więcej i szybciej. Jest po to, by działać mądrzej i bardziej w zgodzie ze sobą. A to czasem oznacza: mniej. Wolniej. Łagodniej. Czasem wbrew temu, co na zewnątrz – i temu, co w środku mówi: „przyspiesz, ogarnij się, bądź lepsza”.
Świat w chaosie. Dlaczego samoregulacja jest dziś tak potrzebna?
Wierzę i wiem – że samoregulacja zmienia świat. To droga do bliższych relacji. Spokojniejszych, bardziej zaangażowanych. To troska o zdrowie psychiczne – nasze i naszych dzieci. To lepsze decyzje – nie tylko te osobiste, ale też społeczne.
Myślę, że Stuart Shanker powiedziałby, że wiele współczesnych decyzji – politycznych, społecznych – to decyzje podejmowane z poziomu limbicznego, a nie z poziomu kory nowej. I to widać. Im bardziej świat jest w chaosie, tym więcej stresu i tym więcej limbicznych decyzji. I tym bardziej świat pogrąża się w chaosie.
Samoregulacja a zjawiska społeczne i nasza zwykła codzienność
Często nie kojarzymy z samoregulacją (a właściwie jej brakiem) takich zjawisk jak nadmierny konsumpcjonizm, coraz większe przywiązanie do telefonów kosztem relacji, kiepskie wybory dietetyczne, trudności w szkołach, dochodzenie do głosu coraz bardziej nacjonalistych i kontrolujących rządów. To wszystko jest jednak powiązane z tym, że coraz więcej z nas jest w stanie limbicznym, w którym łatwiej jest nami manipulować.
A na poziomie naszej zwykłaej codzienności? Samoregulacja pomaga podejmować rozsądniejsze decyzje także w tych drobnych sytuacjach: nie kupuję impulsywnie, nie rzucam się na słodycze przy każdym napięciu, nie reaguję krzykiem, gdy coś mnie przerasta. Bo rozumiem, co się dzieje w moim układzie nerwowym i mądrze tym zarządzam. A Twoje zdrowie psychiczne w dzisiejszych czasach jest niezmiernie ważne – potrzebujemy ludzi, którzy są odporni na stres, podejmują mądre decyzje i są ostoją spokoju dla innych.
Dzieci to nasza przyszłość. Jak wspierać siebie i dzieci w samoregulacji?
Coraz częściej myślę o tym, jak bardzo świat, w którym żyjemy, nie sprzyja samoregulacji.
- Jak bardzo narasta stres – osobisty, rodzinny, społeczny.
- Jak trudno zachować spokój i przytomność, kiedy jesteśmy bombardowani informacjami, niepokojem, napięciem.
- Jak łatwo zarażamy się wzajemnie napięciem. Jak szybko wpadamy w tryb przetrwania.
A przecież właśnie teraz, paradoksalnie, najbardziej jej potrzebujemy. W chaosie, który się pogłębia – potrzebujemy umiejętności regulowania napięcia, dbania o własny układ nerwowy, o zdolność do świadomego reagowania. Potrzebujemy też uczyć dzieci, jak wychodzić z trybu wojny. Potrzebujemy narzędzi, które nie obiecują szybkiej ulgi, ale wspierają prawdziwą zmianę.
Nie zmienimy świata od razu. Ale można zacząć od siebie
Może nie zmienimy świata od razu, ale możemy zacząć od siebie – ucząc się regulować napięcie, rozumieć swoje reakcje, wybierać uważniej. A jeśli chcesz sprawdzić, jak wspierać w tym dzieci (i siebie) – zapraszam Cię na webinarowe lato z samoregulacją – szczegóły wkrótce, a na razie możesz poczytać co nieco o planowanych tematach webinarów i zapisach się na listę oczekujących TUTAJ.
Dołącz do mojego newslettera Pełnia równowagi w środku chaosu
To nieregularny list, który piszę wtedy, gdy naprawdę mam coś, co może Ci posłużyć. Znajdziesz w nim:
- refleksje o samoregulacji, która nie „uspokaja”, tylko przywraca kontakt ze sobą,
- wskazówki do zastosowania w codziennym życiu rodzica, nauczyciela, człowieka,
- inspiracje, jak budować wewnętrzną siłę i elastyczność – nawet w środku codziennego zamieszania.
Nie obiecuję regularnych, cotygodniowych maili – to po prostu nie moja bajka, mam swoje rytmy i “pływy” i do nich się dostosowuję. Obiecuję autentyczność i treści, które będą z głębi moich przemyśleń, prawdy, wiedzy i doświadczenia.
Nie uczę ciszy i udawanego spokoju. Uczę życia w zgodzie ze sobą.
Zapraszam.




