Jak przeżyć wakacje z dzieckiem? Dzięki zrozumieniu roli, jaką odgrywa stres. Wakacje z dzieckiem a stres to połączenie, które wielu rodziców zaskakuje. Zamiast spokoju pojawiają się histerie, napięcie i zmęczenie. Z czego to wynika i jak wspierać dziecko poprzez samoregulację, żeby naprawdę odpocząć?
Wakacje… jak je przeżyć?
Wakacje tuż tuż (albo już). Bywa, że cały rok marzymy o wakacjach. I kiedy już nadchodzi lipiec, wyjeżdżamy, licząc na wspaniałe przeżycia i prawdziwą regenerację. Chcemy, żeby wakacje były magiczne. Chcemy odpocząć. Odzyskać podczas nich spokój. A bywa… różnie. Zwłaszcza z dziećmi.
Wakacyjna rzeczywistość wielu rodziców
Tymczasem rzeczywistość jest nieraz bardzo odmienna od marzeń. Jako rodzice, bywamy zaskoczeni tym, co się dzieje podczas wyjazdów, które przecież miały być fajne i relaksujące. Zdarzają się histerie, marudzenie, opór, odmowa, krzyki. W takich momentach pojawia się często ogromna frustracja, być może też złośc, poczucie winy, wstyd i ogromne zmęczenie. Bywa, że z tych „regenerujących” wakacji wracamy zmęczeni, jeszcze bardziej niż przed.
Dlaczego tak jest? Myślę, że to bardzo złożone, jednak kilka czynników w dużej mierze wpływa na to, jak jest na wyjazdach:
- nasze oczekiwania
- nasze, dorosłych, napięcie zgromadzone z całego roku i układy nerwowe, które “jadą na rezerwie” i w ciągłym stanie mobilizacji
- napięcie i pobudzenie dzieci oraz stresory, których nie bierzemy pod uwagę (a robią bardzo dużą różnicę)


Dlaczego wakacje mogą być trudne dla układu nerwowego dziecka?
Przyjrzyjmy się przede wszystkim napięciu i pobudzeniu dziecka oraz temu, skąd ono wynika. Bo właśnie to napięcie i pobudzenie bardzo często powoduje histerie, krzyk, opór i te wszystkie zachowania, które nas, dorosłych, denerwują. A dla dopiero dojrzewającego układu nerwowego dziecka lub nastolatka wyprawy wakacyjne potrafią być niezłym wyzwaniem.
Wyjazd i wakacje to zmiana
Po pierwsze w wakacje wszystko jest inaczej. A coś, co jest nowe, może trochę nieznane, zawsze wywołuje stres, bo jakoś do tego trzeba podejść, potrzebna jest energia, by jakoś zareagować. Nawet jeśli to nowe w zamyśle jest fajne. Ale czasem nie jest – bo za dużo bodźców z różnych stron.
A niestety stresory (czyli m.in. nowe bodźce) nawzajem nasilają swoje działanie – jeden stresor to nic, dwa to więcej niż suma dwóch, a kilka – to może być mega przeciążenie.
Ale co dla dziecka może być tak stresujące? 4 obszary samoregulacji
Bywa, że niełatwo odpowiedzieć na to pytanie. Warto przede wszystkim założyć, że zachowanie dziecka nie wynika ze złej woli czy z tego, że “robi nam na złość”, ale z tego, że nagromadzone pod wpływem przeróżnych stresorów napięcie, pobudzenie i wyczerpanie zasobów energii jego układ nerwowy z reakcji zaangażowania społecznego wchodzi w reakcję walki lub ucieczki albo w reakcję zamrożenia. Przyjrzyjmy się więc potencjalnym przyczynom w 4 obszarach samoregulacji (Stuart Shanker, na którego podejściu w dużej mierze bazuję, wyróżnia ich pięć, ja to upraszczam, by łatwiej było zrozumieć i zapamiętać).
Obszar ciała i zmysłów
W tym obszarze nasze wakacyjne plany mogą podkopywać następujące stresory:
- dźwięki, zapachy (dla nas przyjemne, bo znane, dla malucha mogą być zbyt intensywne, a na zapachy układ nerwowy reaguje najszybciej),
- nowe smaki,
- dużo bodźców wzrokowych (bywa, że w tzw. destynacjach wakacyjnych panuje niezły chaos wizualny – sklepiki, reklamy, kolorowy wystrój wnętrz),
- dotyk – piasek, woda, inne powietrze, inna temperatura.
- klimatyzacja w samolocie.
- inne jedzenie, a więc inne smaki i inna flora bakteryjna. A może i inny wygląd i zapach jedzenia?
Do tego nadmiaru wrażeń dokłada się nieraz zmęczenie po podróży samochodem lub samolotem. Dla nas te wszystkie wrażenia – np. uczucie, kiedy samolot startuje – są zrozumiałe, więc w mniejszym stopniu obciążają nasze układy nerwowe. Dla dzieci jest to znacznie trudniejsze. Do tego trzeba siedzieć nieruchomo, a odgłos silnika może być drażniący. Nawet jeśli dziecko drzemało w samochodzie lub samolocie, to może być sen, który nie regeneruje, ale raczej coś jak „ucieczka układu nerwowego w sen”, taki trochę letarg z przeciążenia, który nie daje odpoczynku.
Obszar emocji
Być może Was zdziwi, ale nawet emocje, które odbieramy pozytywnie, mogą być trudne do zniesienia, jeśli są bardzo intensywne. Ekscytacja, zaciekawienie, euforia… Bywa tak, że te wszystkie emocje i super ekstra fajny dzień kończą się histerią, bo wprawiają dziecko w zbyt wysoki stan pobudzenia, który cały czas zużywa ogromne ilości jego energii i pod wieczór nie starcza jej już, aby się wyciszyć i zasnąć.
Tak, tak – przejście w dół w fazach pobudzenia i „włączenie” regeneracji, czyli przełączenie z układu współczulnego, który mobilizuje i pobudza do działania, na przywspółczulny, który odpowiada za odzyskanie energii, też wymaga energii. Kiedy jej braknie, to trochę tak, jakbyś utkwił(a) 10 km od stacji paliw z pustym bakiem.
Oczywiście, każda emocja oddziaływuje na układ nerwowy i “pobiera energię”. Oczywiście pamiętajmy, że każda emocja jest ok i ważna – mówi bowiem o potrzebach i o tym, co się dzieje w układzie nerwowym. Warto wspierać dzieci w ich przeżywaniu, uprawomocnić emocje i zrobić dla nich miejsce – to my bowiem jesteśmy dla dzieci “kontenerami emocji”. Warto też pomagać dzieciom je zrozumieć – tu często wystarczy nasza empatia i odzwierciedlanie, czasem też nazywanie emocji i przyczyn.
Obszar umysłu (poznawczy)
Tu wytrącać dziecko lub nastolatka z równowagi mogą m.in.:
- trudności z przetworzeniem wszystkich bodźców
- próby zachowania się jak należy, bo mamie/tacie na tym zależy (co nie do końca jest jasne, zwłaszcza w nowej sytuacji)
Wszystko, co nowe, wymaga przetworzenia, a więc zużywa energię. To może być praktycznie wszystko – od innego układu na stole po obcy język. Dodatkowo to, co nieznane, aktywuje układ współczulny (czyli reakcję walki lub ucieczki). Każde jego uruchomienie to wydatek energii. Jeśli uruchamia się ciągle (a z dużym prawdopodobieństwem tak jest), tej energii jest coraz mniej i można utknąć w nadmiernym pobudzeniu i napięciu, z alarmem włączonym non-stop.
Wtedy każdy kolejny nowy bodziec jest coraz bardziej zagrażający – stresory nawzajem się nasilają. Na początku nowy dźwięk wywołuje tylko reakcję orientacyjną – poszukiwanie źródła. A kiedy dziecko jest przemęczone, ten sam drobiazg może wywołać histerię.
Obszar relacji (społeczny i prospołeczny)
W tym obszarze wytrącać dziecko z równowagi mogą między innymi:
- tłum ludzi, nowe twarze,
- czasem karcące miny lub miny, których dziecko nie rozumie,
- napięcie innych osób wokół,
- podekscytowane głosy rodziców bądź opiekunów w reakcji na atrakcje.
Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że sami jesteśmy nieco podenerwowani. Być może jesteśmy zmęczeni podróżą i „wypoczywaniem”, może sami przytłoczeni ilością bodźców, może przejedzeni, może poirytowani, że ośrodek wypoczynkowy nie spełnia naszych oczekiwań, być może za bardzo chcemy, żeby wszystko było idealnie… A to udziela się dziecku.
Czasem też czynnikiem, który może dodać stresu jest dla dziecka utrata „mózgowego Wi-Fi”, czyli rodzic zajęty czym innym. To zrozumiałe, że rodzice na wakacjach też chcieliby odpocząć, poczytać, obejrzeć zabytki, zachwycić się przyrodą i porobić zdjęcia. Podróż zresztą także bardzo angażuje uwagę rodzica – żeby czegoś nie przegapić, wejść w tę bramkę, co trzeba. Więc niby jesteśmy, a jakby nieobecni. Warto pamiętać, że dla dziecka poczucie utraty bezpiecznego “połączenia międzymózgowego” czyli brak kontaktu wzrokowego i mniejsza reaktywność rodzica na potrzeby czy jego mniejsza dostępność dla dziecka jest stresorem, i to sporym. Warto co jakiś czas wracać do kontaktu – wzrokiem, dotykiem, po prostu naszą uwagą. Ten kontakt jest dla dzieci bardzo ważny – bo to my, najważniejsi w ich życiu dorośli, jesteśmy przez pewien czas ich „regulatorami napięcia”, ich ukojeniem przed stresem.
Odwołać urlop? Czy tylko tak da się uniknąć częstych histerii na wakacjach?
No, dobrze. Odmalowałam wakacje w niemal czarnych barwach. To co, odwołać je? Bo trudne? No, weź. Nie. Tak naprawdę warto zdawać sobie sprawę z tego, że na młody układ nerwowy działają różne rzeczy (które nas już tak nie ruszają, bo mamy dojrzałe układy nerwowe i znacznie większe możliwości samokontroli, które pozwalają w nich wytrwać lub wręcz ich nie zauważać). Można też spróbować samoregulacji metodą ZUZA.
Samoregulacja dziecka na wakacjach – metoda ZUZA
Co możesz zrobić, by wakacje były fajne? Wypróbuj następujące 4 kroki metody ZUZA:
- [Z] Zrozumienie zachowania – czyli np. histerii i tego, co jest pod nim:
- poziomu pobudzenia i napięcia,
- zasobów energii,
- stresorów i ich kumulacji,
- emocji i potrzeb,
- trudności i braków umiejętności.
- [U] Ukojenie
- zacznij od pytania: „Co ukoi układ nerwowy mojego dziecka? Co ukoi układy nerwowe nas wszystkich?”
- i trochę pod tym kątem organizuj dni wakacyjne (tak, by niepotrzebnie nie przeciążać Waszych układów nerwowych, a raczej zapewnić im odpoczynek i możliwość ukojenia i rozluźnienia).
- [Z] Zadbanie o komfort i potrzeby
- pomyśl o tym, jak zadbać o poczucie bezpieczeństwa, satysfakcji/przyjemności i przynależności dziecka
- poszukaj równowagi pomiędzy luzem a wrażeniami, która będzie odpowiadać Waszym potrzebom fizjologicznym, sensorycznym, emocjonalnym, poznawczym i relacyjnym.
- [A] Adaptacja = akceptacja + akcja
- spróbuj zaakceptować to, co nie bardzo da się zmienić (np. temperament dziecka, jego szczególne potrzeby i wrażliwości),
- w obszarach, gdzie zmiana jest możliwa (np. umiejętności, oswajanie lęków), działaj małymi krokami, tak by nie przeciążyć nadmiernie układu nerwowego dziecka, ale budować rezyliencję (odporność psychofizyczną).
Co robić w praktyce
A oto moje sposoby i podpowiedzi, takie bardziej “życiowe” i konkretne:
- Po pierwsze – oddychaj. Uświadom sobie od czasu do czasu swoje własne napięcie i świadomie rozluźnij barki, twarz, ścisz głos. Utrzymuj kontakt z dzieckiem.
- Jeśli już dziecko dostanie ataku histerii, najlepiej zabierz je gdzieś, gdzie będziecie tylko we dwoje lub troje (mama, tata i ja). Może to być nawet toaleta.
- Nic nie mów, po prostu przytul albo zastosuj coś, co wiesz, że uspokoi dziecko. A może po prostu przeczekaj chwilę, towarzysząc dziecku w emocjach (one zazwyczaj opadają same, jeśli nic do nich nie dodamy). Spróbuj zrozumieć przyczyny i potrzeby pod emocjami oraz zadbać o te potrzeby.
- Ważne, aby tego stresu nie dodawać więcej – w postaci oczekiwań, sugestii, że jest niegrzeczne, histeryzuje i że nie wolno płakać. Wolno płakać. Łzy rozładowują stres. Pomagają usunąć z organizmu hormon stresu – kortyzol.
- Postaraj się nie „nakręcać” za bardzo dziecka i obserwować, czy nie jest nadmiernie pobudzone. Jeśli jest, pomóż mu znaleźć aktywność, która je wyciszy i pomoże odzyskać energię.
- W ciągu dnia być może warto zrobić kilka przerw na odpoczynek od zabawy, choćby nawet najlepszej, po to, żeby sen w nocy był potem regenerujący.
- Pamiętaj, że to, co nam się wydaje regenerujące, dla dziecka może takie nie być. Być może nawet to, co jest angażujące i dziecko wydaje się „spokojne”, może w nadmiarze dawać efekt nadmiernego pobudzenia i napięcia.
- Warto przyglądać się twarzy dziecka, jego gestom, wsłuchać w ton głosu – te niewerbalne sygnały nieraz dają wyraźnie znać, że czas na wyciszenie, rozluźnienie.
Rola Twojego spokoju
Przyjrzyj się własnemu poziomowi pobudzenia, napięcia, energii, spokoju, cierpliwości:
- Jak czujesz się w środku?
- Czy w Tobie też jest „rozedrganie” typowe dla początku wakacji?
- Jaki dialog wewnętrzny toczy się w Twojej głowie?
Twoje napięcie może się udzielać dziecku, więc zastosuj 4 kroki ZUZA dla siebie:
- [Zrozumienie] spróbuj zrozumieć swój stres
- [Ukojenie] zastanów się, co może ukoić Twój układ nerwowy (czasem wystarczy kilka dłuższych wydechów, czasem potrzeba coś więcej, by Twój układ nerwowy odzyskał poczucie bezpieczeństwa)
- [Zadbanie o komfort i potrzeby] Zadbaj na tyle ile możesz o swój komfort w obszarach ciała i zmysłów, emocji, umysłu i relacji
- [Adaptacja = akceptacja + akcja] Zastanów się, na co masz wpływ, a co raczej trudno zmienić. Spróbuj zaakceptować to, co jest albo zmienić to niewielkimi krokami
Na koniec
Być może warto się po prostu nastawić na to, że niedojrzały układ nerwowy może tak reagować – histerią, krzykiem, trudnościami z zasypianiem i innymi trudnymi zachowaniami – to reakcja walki lub ucieczki. Jeśli nie zdarza się zbyt często, to nie jest duży problem, chociaż może dla Ciebie być zaskakujące i przerażające. Postaraj się zachować cierpliwość, łagodność i spokój. Nie panikuj. Bo to tylko powiększy Wasz rodzinny stres.
A Ty? Jaki jest Twój sposób na spokój, regenerację i odzyskanie sił?
Dołącz do mojego newslettera Pełnia równowagi w środku chaosu
To nieregularny list, który piszę wtedy, gdy naprawdę mam coś, co może Ci posłużyć. Znajdziesz w nim:
- refleksje o samoregulacji, która nie „uspokaja”, tylko przywraca kontakt ze sobą,
- wskazówki do zastosowania w codziennym życiu rodzica, nauczyciela, człowieka,
- inspiracje, jak budować wewnętrzną siłę i elastyczność – nawet w środku codziennego zamieszania.
Nie obiecuję regularnych, cotygodniowych maili – to po prostu nie moja bajka, mam swoje rytmy i “pływy” i do nich się dostosowuję. Obiecuję autentyczność i treści, które będą z głębi moich przemyśleń, prawdy, wiedzy i doświadczenia.
Nie uczę ciszy i udawanego spokoju. Uczę życia w zgodzie ze sobą.
Zapraszam.





