Mam na imię Natalia i jestem psycholożką zajmującą się samoregulacją dorosłych i dzieci. Jednak zanim zaczęłam wspierać innych w samoregulacji, sama musiałam się jej nauczyć – nie tylko z książek, ale przede wszystkim z życia, wypróbowując, jak to, co czytam, działa dla mnie i mojej rodziny.
Można powiedzieć, że jestem mamą „weteranką” – jestem bowiem mamą od 23 lat. Mam więc “na stanie” trójkę dzieci – dwoje z nich to już dorośli ludzie, student i studentka, a najmłodszy syn zbliża się do wieku nastoletniego.
Jestem też osobą wysoko wrażliwą i prawdopodobnie nieneurotypową (nie mam diagnozy, ale sporo czytam o ADHD i spektrum u kobiet – i widzę u siebie sporo cech z obu, a to, co czytam, dużo mi o mnie wyjaśnia). Wiem, jak to jest czuć za dużo. Wiem, jak wygląda życie w przeciążeniu. I wiem też, jaką różnicę może zrobić wiedza o tym, jak działa nasz układ nerwowy.
Przypadek, który zmienił wszystko
Moja przygoda z samoregulacją zaczęła się ponad 10 lat temu – w zupełnie nieplanowany sposób. Trafiłam wtedy na książkę Self-Reg Stuarta Shankera i Teresy Barker, którą miałam tłumaczyć na język polski. W miarę pracy czułam, jak każda strona tej książki porusza we mnie coś ważnego – jakby ktoś wreszcie wytłumaczył mi (lepiej niż tradycyjna psychologia), co się dzieje z moimi dziećmi. I ze mną samą.
Szybko stałam się pierwszą propagatorką metody Self-Reg w Polsce i ukończyłam szkolenie facylitatorskie u samego Stuarta Shankera i jego zespołu. To było przełomowe – zarówno jako mama, jak i psycholożka dostałam sposób widzenia, który pozwalał lepiej rozumieć zachowania, napięcia i potrzeby. Przede wszystkim – bez oceniania, za to w zgodzie ze współczesną neuronauką, z łagodnością, ciekawością i chęcią wspierania zamiast nakazywania i karania.
Zawsze zresztą tak było – kary i nagrody w wychowaniu dzieci były mi obce, więc Self-Reg trafił dokładnie w mój sposób myślenia i działania. Dał mi wiedzę i kolejne narzędzia, by działać w roli rodzica mądrzej.
Od teorii do codzienności
Podejście Self-Reg dało mi mocne fundamenty – zainteresowanie neuronauką, teorią poliwagalną, pięcioma obszarami stresu. Jednak kiedy próbowałam zastosować tę wiedzę w codziennym życiu – jako mama, która robi zakupy, spóźnia się do szkoły, wspiera dziecko w silnych emocjach – czułam się trochę jak w grze „Walnij chomika”. Gdy udało się wyeliminować jeden stresor, pojawiał się kolejny.
W którymś momencie poczułam się przytłoczona. Cóż – to, na czym się koncentrujemy, rośnie. Kiedy skupiałam się na byciu detektywem stresu i usilnie próbowałam redukować stres, paradoksalnie… mój stres rósł.
Na szczęście po drodze wpadły mi w ręce książki Ricka Hansona, Kristin Neff i Brené Brown – i poczułam ulgę oraz nadzieję. Intuicyjnie zaczęłam przesuwać akcent z poszukiwania stresorów na budowanie zasobów, kojenie układu nerwowego i szukanie sposobów na zadbanie o komfort, poczucie bezpieczeństwa i potrzeby – moje i mojej rodziny.
Wiedza z wielu źródeł, doświadczenie z życia
Dłuższa przerwa w działalności psycholożki i prowadzeniu biznesu – wywołana między innymi moją chorobą autoimmunologiczną oraz trudnościami emocjonalnymi moich dzieci – wyszła mi na dobre. Miałam czas na przemyślenia i sprawdzanie ich w codzienności, nieraz w warunkach ekstremalnych.
Cóż, kiedy wszystko boli, energię mierzy się łyżeczkami, a równocześnie obok jest ktoś, kto bardzo potrzebuje wsparcia, do tego pandemia i „leżący na podłodze” biznes – można naprawdę sprawdzić swoje granice. I dowiedzieć się, jakie strategie i sposoby myślenia naprawdę działają, a które nie dają rady w kryzysie. Taka… samoregulacja ekstremalna ;-)
Z tego wszystkiego – z wiedzy i doświadczenia, z połączenia różnych nurtów i odkryć – wyrosła moja metoda ZUZA. Metoda, która może wspierać zarówno mamy, jak i każdego człowieka zmagającego się ze stresem.
ZUZA – zintegrowana samoregulacja
W mojej pracy integruję między innymi:
- moje doświadczenie wysokowrażliwej mamy wysokowrażliwych dzieci,
- podejście Self-Reg,
- teorię poliwagalną Stephena Porgesa,
- wiedzę o traumie i regulacji ciała (Bessel van der Kolk, Peter Levine),
- pozytywną neuroplastyczność wg Ricka Hansona,
- samowspółczucie według dr Kristin Neff,
- oraz inspiracje z pracy Brené Brown, Nedry Tawwab i wielu innych.
To wszystko układa się dziś w moją autorską metodę samoregulacji – ZUZA, o której opowiem Ci w kolejnym artykule.
Dołącz do mojego newslettera Pełnia równowagi w środku chaosu
To nieregularny list, który piszę wtedy, gdy naprawdę mam coś, co może Ci posłużyć. Znajdziesz w nim:
- refleksje o samoregulacji, która nie „uspokaja”, tylko przywraca kontakt ze sobą,
- wskazówki do zastosowania w codziennym życiu rodzica, nauczyciela, człowieka,
- inspiracje, jak budować wewnętrzną siłę i elastyczność – nawet w środku codziennego zamieszania.
Nie obiecuję regularnych, cotygodniowych maili – to po prostu nie moja bajka, mam swoje rytmy i “pływy” i do nich się dostosowuję. Obiecuję autentyczność i treści, które będą z głębi moich przemyśleń, prawdy, wiedzy i doświadczenia.
Nie uczę ciszy i udawanego spokoju. Uczę życia w zgodzie ze sobą.
Zapraszam.




