Lubię upraszczać. Lubię też dużo rzeczy robić po swojemu i z odrobiną poczucia humoru. Uwielbiam model Stuarta Shankera i Self-Reg, jednak propagując to podejście, ogromnie dużo wnosiłam swoich strategii, metod, dodatkowej wiedzy. A próbując wdrożyć w życie 5 kroków metody Shankera czułam, że zbyt mocno koncentruję się na stresie – na tym, co mi robi, jakie mam stresory. Ciągła walka.
Długo szukałam sposobu, który pomoże mi nie tylko rozumieć samoregulację, ale naprawdę żyć nią na co dzień
- z nieco chaotycznym mózgiem, który często nie ogarnia codzienności (chociaż z wiedzą i nauką radzi sobie świetnie),
- z trójką dzieci,
- z firmą,
- często w trybie zadaniowym,
- z chorobą autoimmunologiczną,
- z własną wysoką wrażliwością oraz
- z wrażliwymi układami nerwowymi wszystkich członków mojej rodziny.
ZUZA samoregulacji – uproszczenie i skupienie na pozytywach
W rodzicielstwie i pracy z ludźmi często nie mamy czasu na dłuższe analizy. Potrzebujemy prostoty. Punktu zaczepienia. Czegoś, co pomoże nam wrócić do siebie – zanim wciągnie nas wir napięcia i przeciążenia. Pomyślałam więc, że potrzebuję samoregulację ułożyć po swojemu i skupić się na pozytywach i tym, co mnie i moje dzieci wzmacnia czyli na:
- kojeniu,
- odnajdowaniu poczucia bezpieczeństwa,
- zadbaniu o potrzeby,
- łagodnym poszerzaniu odporności na stres u siebie i u dzieci.
Nie tyle na tym, co mi przeszkadza, ale na tym, co mnie wspiera. I pewnego dnia do mnie przyszedł akronim ZUZA, a z nim mój autorski model wspierający powrót do równowagi w codziennym życiu. Model, który podkreśla to, co moim zdaniem ważne oraz zawiera 4 kroki i 4 obszary, które dość łatwo zapamiętać oraz zastosować w praktyce – wobec samej siebie i wobec dziecka. Mam nadzieję, że pomoże też Wam.
Co oznacza ZUZA? 4 kroki modelu
Akronim ZUZA to:
- Z – Zrozumienie przyczyn, mechanizmów, samej siebie i dziecka – bo bez zrozumienia każda strategia może okazać się błędna;
- U – Ukojenie układu nerwowego (dorosłego i dziecka) – ten krok jest naprawdę kluczowy, a często pomijany w zwykłej codzienności i rodzicielstwie;
- Z – Zadbanie o komfort i potrzeby – w tym o potrzebę bezpieczeństwa w różnych znaczeniach tego słowa: fizycznego, sensorycznego, emocjonalnego, poznawczego i relacyjnego;
- A – Adaptacja: Akceptacja + Akcja, czyli dzialanie oparte na akceptacji – oparte na zrozumieniu łagodne poszerzanie możliwości radzenia sobie ze stresem oraz zmienianie tego, co można zmienić.
Te cztery kroki w modelu ZUZA samoregulacji pomagają:
- zauważyć przeciążenie i poradzić sobie z nim,
- odzyskać kontakt ze sobą i relację z dzieckiem,
- wesprzeć dziecko albo drugiego dorosłego – ale zawsze zaczynając od siebie
Jak działa ZUZA samoregulacji w praktyce?
Z jak Zrozumienie
Zachowanie, silne emocje i impulsy – nasze czy dziecka – to nie zła wola, lenistwo czy nieogarniętość, ale sygnał przeciążeniu układu nerwowego stresem i odzwierciedlenie tego, co dzieje się wewnątrz. Gdy rozumiemy, jak działa układ nerwowy i jakie stresory nas przeciążają, możemy szukać realnych rozwiązań zamiast oceniać, poganiać samą siebie, upominać dziecko.
Warto zrozumieć zarówno ogólne prawa rządzące naszymi układami nerwowymi i mózgami, jak i indywidualne potrzeby, wrażliwości, mocne strony i ograniczenia. Tylko wtedy bowiem będziemy w stanie zadziałać skutecznie.
Potrzebujemy zrozumieć, w jakich warunkach my i nasze dzieci funkcjonujemy optymalnie i dążyć do tego, by o nie zadbać. Mózg przeciążony stresem nie jest bowiem na szczycie swoich możliwości, znika też wtedy nasza empatia i nastawienie na relacje a także zdolność do reagowania z przytomnym umysłem i pomysłowością.
U jak Ukojenie
Moim zdaniem to kluczowy krok w samoregulacji – i często jest nieintuicyjny. Bo jak tu koić układ nerwowy dziecka wtedy kiedy ono bije i krzyczy na nas? Albo jak myśleć o swoim ukojeniu wtedy kiedy wszystko wali nam się na głowę albo piętrzą się zadania do wykonania?
Jednak wiem, że to pomaga:
- zarówno na krótszą metę (bo pozwala odzyskać zasoby do sprawnego działania kory nowej, czyli myślącej i racjonalnej części mózgu, do działania responsywnego a nie reaktywnego, oraz do wchodzenia w relacje bez walki),
- jak i na dłuższą metę (bo dziecko, którego układ nerwowy koimy, uczy się robić to samodzielnie, a my dzięki ukojeniu mamy szansę na ustrzeżenie się przed wyczerpaniem i wypaleniem).
W tym kroku chodzi o poczucie bezpieczeństwa – czasem jest to chwila oddechu, czasem ukojenie przez zmysły, czasem danie dziecku lub sobie empatii, troski i współczucia, czasem odłożenie decyzji czy zadania na chwilę, a najczęściej wszystko to naraz (plus wiele innych strategii i metod).
Z jak Zadbanie
Ukojenie to często krok “plasterek” – wtedy kiedy nam źle. Natomiast Zadbanie to krok długofalowy. Kiedy już poznamy własne wrażliwości i stresory oraz dowiemy się, co nas koi, warto przyjrzeć się na ile nasze życie nam służy – czy to jest tak, że mamy cały czas ogromnie dużo stresorów i mało okazji do ukojenia nerwów czy odwrotnie?
Warto się tu przyjrzeć wszystkim czterem obszarom samoregulacji:
- ciało i zmysły,
- emocje,
- umysł,
- relacje
oraz tworzyć strefę komfortu – dla siebie i dziecka. Oczywiście życie będzie nas zmuszać do wychodzenia z tej strefy komfortu, jednak warto w ogóle ją mieć i do niej wracać. W ten sposób dbamy o nasze i dziecka zasoby, a dzięki temu wychodzenie ze strefy komfortu jest łatwiejsze. Warto tu pamiętać, że dla każdego ta strefa komfortu może być inna – to, co koi ciebie, może dla Twojego dziecka czy partnera być stresujące i odwrotnie. Dobrze jest więc poszukać sposobów na to, by wszyscy mieli swoje strefy komfortu.
A jak Adaptacja = Akceptacja + Akcja
Kiedy już poznamy siebie i dziecko, warto się zastanowić co da się łatwo i niewielkim nakładem sił zmienić, a co lepiej zaakceptować. Wszyscy bowiem rodzimy się z pewnymi predyspozycjami, wrażliwościami, temperamentem, profilem sensorycznym, bywa też, że z neuroatypowym mózgiem – to można przyrównać do hardware’u w komputerze i dość ciężko zmienić. Często także na zewnątrz – w określonych sytuacjach czy z określonymi ludźmi – może być ciężko uzyskać zmianę albo będzie nas ona kosztować dużo zasobów.
Natomiast możemy uczyć siebie i dziecko umiejętności, które pomogą nam sobie poradzić lepiej z tym, co jest – z dużą łagodnością, krok po kroku, na przykład umiejętności:
- odraczania gratyfikacji,
- przekierowywania uwagi,
- zdolności do wyrażania własnych emocji i potrzeb w nieraniący sposób,
- stawiania granic,
- negocjowania
- i wielu innych.
Możemy też kształtować w sobie i dziecku nastawienie, które nam służy: pełne samowspółczucia, nastawione na szukanie rozwiązań, czy kształtować siły wewnętrzne takie jak uważność, wdzięczność lub odwaga.

ZUZA samoregulacji to nie sztywna procedura, ale styl życia
Kroki ZUZA brzmią prosto – dla mózgów, zwłaszcza w stresie, to dobrze – są trochę jak drogowskazy, a trochę jak latarnia morska. Jednak każdy krok można realizować na mnóstwo sposobów i za każdym razem odkrywać nowe aspekty oraz strategie.
Niekoniecznie trzeba je wykonywać po kolei – czasem na przykład, zanim zrozumiesz swoje dziecko i/lub siebie, być może jako pierwszego kroku będziesz potrzebować ukojenia. Innym razem na pierwszy plan wysunie się ostatni krok, czyli akceptacja w połączeniu z działaniem. A potem znowu pogłębienie zrozumienia i samoświadomości.
Nie ma jednego sposobu na samoregulację, bo każdy jest inny. Jednak możemy na drodze do optimum postawić drogowskazy i sprawdzać, co nam służy, a co nie. Ważne, by rozumieć wpływ stresu na nas i nasze dzieci oraz nauczyć się opiekować się sobą i nimi tak, by nie był przytłaczający, ale by mobilizował do rozwoju.
Dla kogo jest model ZUZA samoregulacji?
Właściwie dla wszystkich. Od 0 do 99+ lat. Dla każdej grupy wiekowej i dla każdej osoby może on wyglądać nieco inaczej i skupiać się na innych aspektach i obszarach. Przede wszystkim stworzyłam go jednak dla dorosłych, którzy mają styczność z dziećmi i chcą je wspierać w samoregulacji (a często to wsparcie zaczyna się od własnej samoregulacji – TU możesz przeczytać dlaczego), między innymi:
- dla rodziców, którzy chcą mniej krzyczeć i odzyskać spokój
- dla nauczycieli, którzy szukają sposobu, by zachować równowagę w klasie pełnej emocji
- dla specjalistów, którzy chcą zadbać o siebie, zanim zajmą się innymi
- dla wszystkich, którzy pracują z dziećmi
- i dla wszystkich, którzy chcą sobie lepiej radzić ze stresem (niezależnie czy mają dzieci czy nie).
Jednak przede wszystkim – dla Ciebie. Bo samoregulacja to nie coś, co robisz tylko dla dzieci. To coś, co robisz dla siebie – żeby żyć pełniej, w zgodzie ze sobą. Dzień po dniu.
Dołącz do mojego newslettera Pełnia równowagi w środku chaosu
To nieregularny list, który piszę wtedy, gdy naprawdę mam coś, co może Ci posłużyć. Znajdziesz w nim:
- refleksje o samoregulacji, która nie „uspokaja”, tylko przywraca kontakt ze sobą,
- wskazówki do zastosowania w codziennym życiu rodzica, nauczyciela, człowieka,
- inspiracje, jak budować wewnętrzną siłę i elastyczność – nawet w środku codziennego zamieszania.
Nie obiecuję regularnych, cotygodniowych maili – to po prostu nie moja bajka, mam swoje rytmy i “pływy” i do nich się dostosowuję. Obiecuję autentyczność i treści, które będą z głębi moich przemyśleń, prawdy, wiedzy i doświadczenia.
Nie uczę ciszy i udawanego spokoju. Uczę życia w zgodzie ze sobą.
Zapraszam.






