Jako rodzice chcemy, żeby nasze dzieci potrafiły się podnieść po porażce, nie załamywały się po słabej ocenie i umiały powiedzieć: „spróbuję jeszcze raz”. Pragniemy, by potrafiły poradzić sobie, gdy ktoś je skrytykuje czy odrzuci — żeby umiały wrócić do relacji bez zamykania się w sobie. I żeby wyrosły na dorosłych, którzy potrafią wstać po trudnym dniu, poradzić sobie ze stresem i wrócić do równowagi po kłótni czy rozczarowaniu. Czyli takich, których cechuje prawdziwa rezyliencja.
Odporność psychiczna a rezyliencja – podobieństwa i różnice
Często potocznie mówimy o odporności psychicznej. W nauce pojęcia odporność psychiczna i rezyliencja bywają stosowane zamiennie, jednak w psychologii coraz częściej zwraca się uwagę na subtelną, ale ważną różnicę między nimi.
Odporność kojarzy się z wytrzymałością, zdolnością działania mimo trudności i utrzymywaniem kontroli pod presją – i jest raczej cechą.. Oznacza bycie twardym. Z kolei rezyliencja to proces i umiejętność powrotu do równowagi po tym, co trudne, zdolność regeneracji i uczenia się z doświadczeń – wiąże się więc z elastycznością. Można więc powiedzieć, że odporność pozwala przetrwać, a rezyliencja – rozwijać się dzięki trudnościom i czuć się dobrze.
Czym jest rezyliencja?
Rezyliencja to zdolność adaptacji i powrotu do równowagi po wyzwaniach i przeciążeniu. Nie jest to wrodzona cecha ani chwilowy stan, lecz proces, który obejmuje:
- rozpoznawanie emocji i sygnałów przeciążenia,
- odbudowywanie energii i spokoju,
- elastyczne dostosowywanie się do zmian i wyzwań codzienności.
To właśnie dzięki rezyliencji potrafimy uczyć się na trudnych doświadczeniach, zamiast je tylko przetrwać.
Tradycyjne podejście do odporności psychicznej: „co cię nie zabije, to cię wzmocni”
Przez lata dominowało przekonanie, że odporność psychiczną można zbudować przez wystawianie siebie lub dziecka na coraz trudniejsze sytuacje. W tym duchu powtarzano: „Nie rozpieszczaj dzieci, życie i tak da im w kość”, „Musisz wychodzić ze strefy komfortu, żeby się rozwijać.”
Niestety, skutkiem tego podejścia jest stan, w którym niemal cały czas funkcjonujemy poza strefą komfortu i przeżywamy ogromny stres, a właściwie wręcz się do niego przyzwyczajamy.
Czy jednak funkcjonujemy w tym dobrze? Czy jesteśmy empatyczni, kreatywni czy funkcjonujemy na co dzień ledwo co, rozdrażnieni, przytłoczeni i działający schematycznie?
Kiedy „hartowanie” przestaje działać
Tradycyjne podejście zakłada, że stres hartuje – że im więcej zniesiesz, tym silniejsza/y się stajesz. I częściowo to prawda – warto podejmować wyzwania i stawiać czoła trudnościom, jednak mądrze i z głową, mając świadomość, że nadmierny i długotrwały stres wcale nie pomaga się rozwijać, a wręcz odwrotnie – zabiera w nas życzliwość, motywację, zdolność do racjonalnego myślenia i kreatywność, a z czasem też zdolność do stawiania czoła kolejnym stresorom.
Z perspektywy samoregulacji wiemy dziś, że długotrwały stres osłabia układ nerwowy, a nie go wzmacnia. Warto pamiętać, że długotrwałe życie poza strefą komfortu powoduje przeciążenie układu nerwowego. Wtedy ciało i mózg pozostają w trybie przetrwania, stale wydzielają hormony stresu, a energia i poczucie bezpieczeństwa spadają. Skutkiem ubocznym może być zwiększona reaktywność na stres, wypalenie i trudności ze zdrowiem psychicznym. Wtedy nawet drobiazgi mogą prowadzić do poczucia przytłoczenia, nie mamy na nic siły i reagujemy agresją bądź wycofaniem.
Rezyliencja w ujęciu samoregulacji
Stuart Shanker, kanadyjski psycholog i twórca koncepcji Self-Reg (Samoregulacja), proponuje inne spojrzenie na rezyliencję niż tradycyjne „hartowanie”. Według niego:
“Resilience is not a trait—it’s a state. And the key to that state is restoration.”
„Rezyliencja nie jest cechą – to stan. A kluczem do tego stanu jest regeneracja.”
W tym ujęciu rezyliencja to zdolność do odzyskiwania równowagi po trudnych doświadczeniach, a nie twardość w stresie. Pojawia się wtedy, gdy nasze ciało i mózg mają energię, spokój i poczucie bezpieczeństwa.
Gdy jesteśmy przeciążeni – elastyczność znika, a zastępuje ją napięcie i sztywność reakcji. Samoregulacja to umiejętność świadomego rozpoznawania własnych stresorów, sygnałów przeciążenia i regeneracji – dzięki niej możemy odbudowywać równowagę i rozwijać prawdziwą odporność psychiczną.
Rezyliencja a zaufanie do siebie i innych ludzi
Pracując z dorosłymi klientkami, przekonałam się, że bardzo ważnym elementem rezyliencji są:
- zaufanie do siebie, oparte o świadomość swoich mocnych stron i zasobów wewnętrznych oraz zewnętrznych, a także o przekonanie “poradzę sobie” (czyli poczucie wewnętrznej skuteczności),
- poczucie bezpieczeństwa wśród innych, oparte na świadomości że ludzie są różni, ale większość z nich nie jest przeciwko nam, nie ocenia nas negatywnie i nawet jeśli popełnimy błąd, nie doznamy dotkliwej kary, ale będziemy mogli błąd naprawić i z niego się uczyć.
Kształtowanie tych składników rezyliencji u dziecka wymaga wspierającego i bezpiecznego nie tylko fizycznie, ale też emocjonalnie, poznawczo i relacyjnie otoczenia. Ludzi, którzy nie krytykują i nie oceniają wciąż negatywnie, nie zakładają złych intencji i lenistwa, nie przyłapują wciąż na błędach i nie karzą za nie, ale pomagają je poprawiać.
Jednak nawet jeśli w dzieciństwie takiego środowiska nie doznaliśmy, w dorosłości to zaufanie i poczucie można odbudować – szukając dowodów na to, że w wielu sytuacjach sobie poradziliśmy oraz że mamy zasoby wewnętrzne, na których możemy się oprzeć, a ludzie wokół nas bywają wspierający i akceptujący.
Rezyliencja a potrzeba wsparcia od innych
Czy osoby odporne psychicznie to te najbardziej samodzielne? W ostatnich latach coraz częściej mówi się o pojęciu wzajemnej zależności (ang. interdependence) w opozycji do samodzielności (ang. self-dependence). Potrzebujemy ich obu.
Osoby odporne psychicznie w dużej mierze radzą sobie same, mają zaufanie do własnych decyzji i potrafią wziąć odpowiedzialność, równocześnie jednak mają świadomość, że nikt nie jest samotną wyspą. Żyjemy w społeczeństwie i każdy z nas czasem potrzebuje wsparcia. Co więcej, razem jesteśmy silniejsi (o ile potrafimy się wspierać, a nie walczyć ze sobą nawzajem).
Umiejętność budowania dobrych relacji i pozyskiwania wsparcia kiedy go potrzebujemy oraz zdolność do wzajemności w relacjach są ważną częścią odporności psychicznej. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie, pełnym stresu i kryzysów na różnych poziomach.
Rezyliencja to elastyczność, nie siła przeciw stresowi
Warto pamiętać, że prawdziwa siła nie polega na tłumieniu emocji czy „zaciskaniu zębów”. Prawdziwa siła i odporność polega na tym, że kiedy czujemy przeciążenie, zamiast być dla siebie twardzi i bezlitośni:
- potrafimy odpuścić presję,
- zatrzymać się na chwilę,
- dać sobie życzliwość,
- zaopiekować się swoimi potrzebami,
- poprosić o wsparcie oraz
- odzyskać zasoby.
To trochę tak jak z drzewami: silny wiatr przetrwają te drzewa, które potrafią się ugiąć, a te które stoją sztywno, łatwiej się łamią.
Rezyliencja to też świadomość, że biegniemy w długim maratonie życia, a nie w ciągłym sprincie. Rezyliencja wiąże się więc nie z ignorowaniem stresu czy walczeniem z nim, ale ze świadomością, jak ciągłe napięcie na nas działa, umiejętnością odczytywania własnych stanów i zaopiekowania się sobą tak, by mieć zasoby na kolejne wyzwania.
Podsumowanie: rezyliencja to proces, który można rozwijać
Rezyliencja to nie walka ze stresem, ale sztuka powrotu do równowagi i stawania się coraz silniejszym dzięki wewnętrznemu poczuciu bezpieczeństwa i zaufania do swoich sił. Nie jest cechą, lecz procesem rozwijanym codziennie – ucząc się uważności, odpoczynku i regeneracji oraz kształtując różne umiejętności i siły wewnętrzne oraz nastawienie, które będzie nas wspierać w stresie. To z elastyczności i umiejętności zarządzania swoim poziomem stresu rodzi się prawdziwa siła – taka, która wzmacnia, a nie wypala.
Dołącz do mojego newslettera Pełnia równowagi w środku chaosu
To nieregularny list, który piszę wtedy, gdy naprawdę mam coś, co może Ci posłużyć. Znajdziesz w nim:
- refleksje o samoregulacji, która nie „uspokaja”, tylko przywraca kontakt ze sobą,
- wskazówki do zastosowania w codziennym życiu rodzica, nauczyciela, człowieka,
- inspiracje, jak budować wewnętrzną siłę i elastyczność – nawet w środku codziennego zamieszania.
Nie obiecuję regularnych, cotygodniowych maili – to po prostu nie moja bajka, mam swoje rytmy i “pływy” i do nich się dostosowuję. Obiecuję autentyczność i treści, które będą z głębi moich przemyśleń, prawdy, wiedzy i doświadczenia.
Nie uczę ciszy i udawanego spokoju. Uczę życia w zgodzie ze sobą.
Zapraszam.





